Dziś prawica jawi się jako ugrupowanie w całkowitej rozsypce, pogrążone w aferach, przestępstwach, skłócone, bez koncepcji na przyszłość. Jedynym jasnym punktem Konfederacja.

Wyniki wyborów samorządowych, gdy pojawiają się konkrety, są jeszcze gorsze niż wyglądało to z informacji podanych przez Komisję Wyborczą. W samorządach wojewódzkich PiS będzie rządził tylko w trzech, może w czterech, jak uda się rozwiązać spór w Małopolsce i to w województwach uznawanych za absolutne bastiony PiS. W województwach mazowieckim, łódzkiim rządy przejmuje obecnie radząca koalicja. Na Podlasiu PiS pomimo wygranej również utracił władzę. Stało się to w wyniku wyniku zmiany strony przez dwóch radnych tego województwa. Jacek Sasin nazwał to zdradą, choć zdrady wcześniej dokonał Jarosław Kaczyński, ale o tym później.

 



 

Rewoltę obserwujemy również w województwie małopolskim, gdzie radni ewidentnie przeciwstawiają się woli Jarosława Kaczyńskiego i nie chcą zaakceptować narzuconego przez niego, Łukasza Kmitę (dwukrotnie przegrał w wyborach). Gdy wizyta Jarosława Kaczyńskiego, który przy okazji comiesięcznej wizyty na Wawelu wystąpił jako mediator doprowadziła do jakiejś ugody pojawiła się Solidarna Polska żądając miejsca dla swojego kandydata. Jeśli to nie rewolta to przynajmniej żółta kartka dla Kaczyńskiego. Dziś pozycja tego polityka nawet w PiS jest słaba.

Zdrada w województwie podlaskim? Radnych czy też Jarosława Kaczyńskiego?
Po zmianie rządu ziemia Kaczyńskiemu zaczęła palić się pod nogami. Nagle ci którzy dla niego naruszali prawo stanęli przed widokiem celi więziennej. Dwóch, nawet jej gościny zaznało. Dla ich obrony Kaczyński zdecydował się na krok z jednej strony zbawienny dla nielicznych, bo ludzie którzy powinni siedzieć na lawie oskarżonych zasiedli w Euro Parlamencie, z drugiej strony obraźliwy dla lokalnych działaczy. Tym ruchem otworzył kolejny konflikt w PiS. Trzy województwa, będące dotychczas bastionami PiS nagle utraciły swoich przedstawicieli w Europarlamencie. Nic tak „powiatowej Polski” nie boli jak zdanie „myśmy się tu napracowali, dla partii zbudowaliśmy elektorat, a tu z „WARSZAWKI” przysyłają nam w teczce tych, co zjedzą „wisienki z torcika”. Problem dyrektorów przywożonych w teczce znany nam od czasów PRL.

Czy taka była przyczyna utraty województwa podlaskiego? Trzeba o to zapytać radnych. Z pewnością jest to sprawa bardziej złożona. Kolejna żółta kartka dla Kaczyńskiego.

Za to Solidarna Polska jawi się jako okręt tonący w aferze rozkradania pieniędzy z funduszu przeznaczonego dla wsparcia ofiar przestępstw, Funduszu Sprawiedliwości. Pojawił się już pierwszy „szczur uciekający z okrętu” Janusz Kowalski, który z ciepłymi słowami dla kolegów, szczerego wsparcia w trudnych dla nich czasach, wsiada na szalupę ratunkową by poszukać bezpieczniejszej przystani. Gdzie znajdzie? Białego żagla jego szalupy z pewnością wypatrywać nie będziemy. Ot jeden z filarów naszego sejmowego folkloru, a za tym się nie tęskni.

SP utraciła województwo Opolskie, Zbigniew Ziobro choruje, Patryk Jaki w PE. Widzimy upadek kolejnej przystawki Jarosława Kaczyńskiego pogrążonej w złodziejskiej aferze. Ale przecież do polityki idzie się dla pieniędzy jak powiedział pewien … „patriota”.

Elektorat prawicowy zaczyna szukać swojego przywódcy. Nim jawi się Konfederacja, która dziś na prawicy najlepiej sobie radzi. Ale to partia, która może przekonać prawicową młodzież, prawicowy elektorat miejski ale nie porwie byłych bastionów PiS, szczególnie elektoratu wiejskiego. Dla przekonania dla siebie elektoratu wiejskiego Konfederacja potrzebuje polityków PiS, od dłuższego czasu osadzonych w strukturach wiejskich. Jednak związanie się z Jarosławem Kaczyńskim to jak zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem. Turek pokonany, lecz za pewien czas obroniony pożera obrońcę. Jakakolwiek koalicja Konfederacji z PiS na arenie kraju, póki o PiS decyduje Jarosław Kaczyński będzie dla Konfederacji podtrzymaniem umierającego kosztem swojego życia. Jarosław Kaczyński władzą dzielić się już się już nie nauczy. Po nim pozostają już tylko polityczne trupy i zgliszcza.

Kolejne wybory wskazują iż linia propagandowa PiS trafia do ludzi o niższym wykształceniu, elektoratu zamieszkującego mniejsze miejscowości, szczególnie wschodniej Polski, a poglądy prawicowe nie są związane ani z wykształceniem, ani z miejscem zamieszkania. Konfederacja jest idealnym kandydatem dla zagospodarowania elektoratu prawicowego o wyższym wykształceniu zamieszkującego większe miasta. Dlatego PiS musi sięgnąć dna, w sporach wewnętrznych, w paranoicznych wojenkach Jarosława Kaczyńskiego by przewartościować swoje myślenie, by zrozumieć iż Polska to nie folwark Jarosława Kaczyńskiego, a swoją propagandą budowaną na strachu i dzieleniu Polaków prawicowej inteligencji nie przekonają. Dopiero to pozwoli by PiS stał się wartościowym partnerem dla Konfederacji z którym można zawrzeć koalicję.